Dzisiejszego dnia raczej nie mogę zaliczyć do udanych... Oceny tragedia, samopoczucie tak samo... Fajnie tak sobie ponarzekać:P
A wracając do tematu. Zjadłam dzisiaj
- 2 małe jabłka (ok.80kcal)
- barszcz czerwony (ok.250kcal)
do tego oczywiście herbatka i dużo wody.
Poćwiczyłam sobie trochę w domu i na dwóch lekcjach wf-u.
Moje pytanie jest następujące: Co zrobić aby nie jeść obiadu gdy cała rodzina zasiada do stołu i nie ma jak dyskretnie iść do kuchni do kosza...
Dziękuje za cieplutkie komentarze. Trzymajcie się.


Świetny bilans!
OdpowiedzUsuńW szkole u mnie z ocenami też dramat, więc nie przejmuj się.
Zdjęcia super.
Całuję:**
Bilans masz cudny. Co do obiadu to ciężko... zwykle , codzienne wymowki - jadłam na miescie, zle sie czuje, nie jestem głodna, gotujcie cos dietetycznego. Np. moja mama robiła dla mnie specjalnie zupe kapuścianą bym tylko cokolwiek jadła. A dzieki niej bardzo dużo chudlam. Moze to zadziała.
OdpowiedzUsuńojej, chciałaś rady dla początkującej, ale komentują u ciebie same młode osoby, które nie zdają sobie sprawy z konsekwencji...
OdpowiedzUsuńjeśli nigdy nie głodowałaś, to błagam, nie zaczynaj. Teraz ważysz 60kg, schudniesz do 50, a potem przytyjesz do 65. To nie jest takie proste i piękne jak się wydaje. Zniszczysz sobie psychikę, metabolizm i obraz samej siebie.
Dobrze przynajmniej, że nie wymiotujesz i nie chcesz tego robić...
śniadania lepiej też jedz w domu. To, że robisz się potem szybko głodna to rezultat tego, że metabolizm pracuje. Niejedzenie śniadań zwalnia przemianę materii o 30%, wiedziałaś o tym?
proszę, zastanów się jeszcze raz nad tym, czy na pewno chcesz tak żyć... to nie jest tylko 'na chwilę' by pozbyć się zbędnych kilogramów, to zostanie z tobą do końca zycia... a gwarantuję ci, że nie chcesz takiego życia.
polecam stronkę ilewazy.pl jeśli chcesz liczyć zjedzone kalorie, najbezpieczniej jest jeść ok 700-1000 kcal (nie za dużo ale i nie za mało), ćwiczyć, nie jeść późno, wyeliminować słodycze, produkty z białej mąki, tłuszcze... owoce do 15, potem tylko warzywa i białko (sałatki z kurczakiem, chude mięso drobiowe, serki, jogurty itp)... i ćwiczyć...
Dobry bilans! Nie wiedziałam, że barszcz ma aż tyle kcal... muszę przedefiniować swoje plany na święta.
OdpowiedzUsuńTanya ma rację, z any się łatwo nie wychodzi. Ja zapomniałam na chwilę... wytrzymałam normalne dwa lata. I wróciłam, i od nowa... Ale ja nie potrafię się chyba odchudzać inaczej. (i po zdrowym odżywianiu też miałam jojo!)
Nie wyrzucaj obiadu. Tyle ludzi nie wybiera świadomie głodówki... Możesz oddać komuś, wziąć kasę i powiedzieć, że jesz na mieście, no nawet pieska nakarmić, ale nie wyrzucaj do kosza.
Trzymaj się.